Home

ZZS-000


Identyfikator podmiotu: ZZS-000

Klasa podmiotu: Safe, Setter

Historia: Przedmiot został odnaleziony podczas operacji ZZS-04-SLAG w ruinach podziemnego klasztoru niedaleko granicy █████████. Znajdował się w komnacie pozbawionej okien, ukrytej za czterema warstwami ścian. W pomieszczeniu odnaleziono również 12 kamiennych tronów – 11 pustych i jeden przewrócony.

Opis: ZZS-000 to niezniszczalny pergamin o wymiarach 66 cm x 144 cm, pokryty tekstem napisanym atramentem zawierającym niemożliwy do zidentyfikowania pierwiastek oznaczonym tymczasowo jako N-C-12. Język, którym zapisano treść pergaminu, początkowo uznany za zaginiony dialekt przedakadyjski, po dłuższej analizie okazał się automatycznie dostosowywać do umysłu czytającego. Każda osoba odczytująca pergamin widzi tekst w swoim ojczystym języku – niezależnie od znanych mu alfabetów czy systemów pisma.
Tekst zawarty na pergaminie opisuje w sposób rytualny i profetyczny szczegóły dotyczące rzekomego „Końca Świata” oraz dalszego losu każdej ludzkiej duszy. Zawartość pergaminu jest spójna i jednolita, nie wykazuje żadnych oznak starzenia, zniszczenia ani śladów obróbki mechanicznej czy chemicznej.

Zawartość pergaminu:

Godzina 12:12, dnia dwunastego, miesiąca dwunastego, w roku podzielnym przez dwanaście. Dźwięk dwunastu syren i dwunastu kotłów rozległ się jednocześnie w dwunastu kręgach świata — od najniższych czeluści aż po najwyższe warstwy nieba. Po dwunastu minutach symfonii granej równocześnie z niebios i z głębin, zstąpiło dwanaście postaci. Każda z nich była naprzemiennie czarna i biała. Nie miały twarzy. Nie miały głosu. Miały tylko obecność, która ważyła więcej niż jakiekolwiek słowo. Ludzie na ich widok krzyczeli, uciekali, padali na kolana. Jedni modlili się do zapomnianych bogów, inni milczeli, wiedząc, że modlitwa nie zmieni już nic. Matki przytulały dzieci, dzieci tuliły matki. Ojcowie chwytali za narzędzia i szukali drogi ratunku, ale było za późno. Gdy dwanaście postaci dotknęło ziemi, niebo rozbłysło jak błysk nad popiołem. Każdy cień został wyparty światłem. Śpiący przebudzili się krzykiem. Zmęczeni zostali zmuszeni do czujności. Nie było już snu. Z nieba zeszło dwanaście macek, olbrzymich, pokrytych symbolami nie do odczytania. Każda z nich odnalazła człowieka. Po przyczepieniu się do jego ciała, macka zabierała umysł i zostawiała puste mięso. Nie było krwi. Nie było dźwięku. Była tylko cisza i bezrozumie. Ludzie próbowali uciekać, lecz nie było dokąd. Każda droga była już zamknięta. Każda alternatywa została wcześniej odebrana. Kiedy na ziemi pozostało dwanaście dusz, macki zawisły w powietrzu, nieruchome. Słońce zbladło, a potem zapłonęło czerwienią. Z każdą kolejną wyrwaną duszą kolor stawał się ciemniejszy, głębszy, cięższy. Gdy ostatnia dusza została pochłonięta, słońce, ziemia i wszystkie obiekty niebieskie pękły. Świat wybuchł, lecz nie było huku. Eksplozja była niema, jakby wszechświat został wykreślony, nie zniszczony. Wtedy nastąpiło wezwanie. Wszystkie dusze zostały zgromadzone w przestrzeni, gdzie czas i przestrzeń nie miały już znaczenia. Tam znajdowało się dwanaście tronów, i na każdym z nich siedziała jedna z dwunastu postaci — te same, które zstąpiły. Ich oczy nie patrzyły na religie, ideologie, języki ani flagi. Patrzyły jedynie na wagę istnienia. Każda dusza została oceniona. Po kolei, bez wyjątku. Każdy był liczony. Każdy był ważony. Każdy był rozliczany. Dwanaście sądów. Dwanaście głosów. Dwanaście wyroków. Skala nie była nieskończona — była skończona, doskonała w swej brutalnej precyzji. Skala Dwunastu Kręgów. W Dwunastym Kręgu panował pokój. Było tam światło bez źródła, radość bez ceny, spotkania bez pożegnań. Nikt nie potrzebował jedzenia, schronienia, pieniędzy ani modlitwy. Nie było tam władzy. Nikt nie rozkazywał. Nikt nie musiał się bronić. W Kręgu Jedenastym były piękne krainy z przeszłości — ogrody dzieciństwa, miasta bez przemocy, wspomnienia dobrych dni. Ludzie tam śnili bez lęku. W Kręgu Dziesiątym byli ci, którzy pomagali innym, lecz czasem zawiedli. Nie cierpieli, ale musieli pamiętać. Wspominali. Im niżej w Kręgach, tym więcej cienia. Krąg Siódmy był domem dla tych, którzy nie czynili dobra, ale nie wyrządzali też zła. Ich czas był pusty. Żyli w szarej monotonii, nie czując nic — ani radości, ani cierpienia. W Kręgu Czwartym leżeli ci, którzy rujnowali miłość. Ich własne wspomnienia wracały do nich co noc i odtwarzały się w nieskończoność, zamknięte w kręgach niespełnionych historii. W Trzecim — mordercy, gwałciciele, oprawcy. Każde cierpienie, które zadali innym, spadało na nich tysiąckrotnie, bez przerwy. W Kręgu Drugim płonęły te dusze, które niszczyły niewinność z zimną krwią. Były łamane, dzielone, składane z powrotem i znów łamane. Nie znali spokoju. A w Kręgu Pierwszym — najniższym — ci, którzy zapomnieli o człowieczeństwie. Ich kara nie była bólem fizycznym, lecz zderzeniem z pełnym obrazem swojego życia. Patrzyli, jak stawali się potworami. Czuli, jak inni się bali. Odczuwali, jak byli widziani — i nie mogli zamknąć oczu. I choć w Kręgu Pierwszym cierpienie było największe, nie było jeszcze wieczne. W każdej chwili nad głową skazańca mogły pojawić się uśmiechy. Uśmiechy tych, których skrzywdził. Każdy z tych uśmiechów mógł znieść jedną godzinę męki. Dwanaście uśmiechów dawało wybawienie. Ale nie każdy uśmiech był dany. I nie każda ofiara potrafiła przebaczyć. I gdy ostatnia dusza została osądzona, a Dwanaście Kręgów zapełniło się oddechami tego, co kiedyś było człowiekiem, dwanaście postaci wstało z tronów. Odwróciły się ku pustce, z której wszystko powstało, i patrzyły bez ruchu. Ostatni z nich — ani czarny, ani biały — zrobił krok naprzód. Wziął w palce pył wszechświata i jednym gestem narysował w nim znak. Jeden jedyny znak. „Jeszcze raz.” I oto zegar znów wskazał 12:12.


Właściwości anomalne: ZZS-000 zawiera pełny opis tzw. "Apokalipsy" wraz z dokładną datą jej wystąpienia. Data ta znajduje się na samym końcu tekstu. Każdy badacz, który zapoznał się z treścią, potwierdza jej odczyt i jest w stanie dokładnie ją powtórzyć... dopóki nie opuści pomieszczenia, w którym się znajduje.
Po 12 sekundach od przeczytania, pamięć o dacie zostaje natychmiast usunięta. Każda próba zapisu (cyfrowa, analogowa, fonetyczna, symboliczna) skutkuje autodestrukcją nośnika, przekłamaniem informacji lub efektem zwanym "Zegarem Dwunastego Kręgu", polegającym na nadpisaniu treści daty losową wartością „12:12”.
Zjawisko to nie działa selektywnie – dotyczy wszystkich form zapisu i wszystkich osób, bez względu na zastosowane protokoły zabezpieczeń poznawczych. Przypuszcza się, że sama świadomość dokładnej daty może doprowadzić do akceleracji lub uruchomienia końca rzeczywistości jako takiej. Wewnętrzne opracowania sugerują, że mechanizm ten nie chroni ludzkości, lecz chroni datę przed poznaniem.

Procedury przechowywania: ZZS-000 przechowywany jest w Komorze Ołtarzowej 12, poziom TBT, na terenie Ośrodka Głębokiego Izolatu ██████████. Komora objęta jest potrójnym pierścieniem izolacji informacyjnej, fizycznej oraz memetycznej. Wstęp do niej możliwy jest wyłącznie po zatwierdzeniu przez pełen skład TBT.
Każde otwarcie komory musi być udokumentowane pełnym zapisem SFA. Wejście do wnętrza może być dokonane wyłącznie przez:

Badacze opuszczający komorę są automatycznie poddawani procedurze RESET-12 i muszą przejść 72-godzinną kwarantannę pamięciową.


Osoba notująca: Prof. B. Radziszewski

sygnatura SFA: ZZS-000-SFA-001

<Początek SFA>

T + 0:00: Otwarcie komory

T + 0:04: Badacz ██████ odczytuje pergamin.

T + 0:09: Słyszalny szept niepochodzący od obecnych.

T + 0:12: Badacz ██████ zapisuje datę końca świata na kartce formatu A5.

T + 0:13: Kartka zaczyna się zwijać, po czym ulega samozapłonowi.

T + 0:16: Próba zapisania daty na urządzeniu mobilnym skutkuje zawieszeniem systemu i wyświetleniem godziny „12:12”.

T + 0:21: Badacze opuszczają komorę.

T + 0:23: Żaden z uczestników nie pamięta daty końca świata. Jeden z badaczy twierdzi: „Coś miało być... ale nie wiem co.”

<Koniec SFA>


Sygnatura notatki: ZZS-000-LOG-N-001

ZZS-000 nie stanowi tylko zagrożenia. Jest prawdopodobnie najważniejszym obiektem, jaki kiedykolwiek przechwyciliśmy. Nie chodzi tylko o datę. Chodzi o fakt, że data istnieje. A istnienie końca, które można znać, czyni cały początek pozbawionym sensu.
– Fragment memorandum TBT-01, przechowywany w Archiwum Bezczasowym.

Sygnatura notatki: ZZS-000-LOG-N-002

„Najbardziej przerażające nie jest to, że pergamin opisuje koniec świata. Najbardziej przerażające jest to, że za każdym razem, gdy go czytamy, wiemy kiedy to się stanie. I za każdym razem zapominamy. A może... nie zapominamy? Może po prostu nie jesteśmy tymi, którzy przeżyją do tej daty.”
— Prof. B. Radziszewski


By Dr. Klif

In creator 2.0